You are here Home Kąty Rybackie Poszerzamy horyzonty, zdobywając szturmem Kąty :)
Item image

Nasz podróżniczy debiut miał miejsce w okresie sylwestrowym.Z samego rana pomknęliśmy PKSem w stronę oddalonego o 200 km Gdańska,co samo w sobie było sporą atrakcją.Dodatkową było towarzystwo rozochoconego solidną dawką wysokoprocentowych trunków pasażera,pragnącego stworzyć podwaliny trwałej przyjaźni z resztą podróżnych,niezdolnych jednak dostrzec głębi w snutych przez niego historiach i smutnie-choć słusznie-obojętnych na próby zacieśniania społecznych więzi.
Planowaliśmy zacząć od poznawania uroków gdańskiej Starówki,wysiadłszy z autobusu ruszyliśmy więc na poszukiwania przejścia dla pieszych,które pozwoliłoby nam zbliżyć się do celu.Choć opuściliśmy wieś w sensie fizycznym,w sensie psychicznym nie porzuciliśmy jej ani na chwilę-przeszliśmy już blisko kilometr,zanim zaczęliśmy podejrzewać komunikacyjny podstęp.Szukaliśmy z poświęceniem,ale nie w tym miejscu-podstępne przejście ukrywało się bowiem pod budynkiem dworca.Szczęściem nie przeoczyliśmy słynnych stoczniowych żurawi,bez większych przeszkód oddaliśmy się również zwiedzaniu Starego Miasta i zobaczyliśmy choć kilka z długiej listy gdańskich zabytków.
Wróciliśmy na dworzec,by wyruszyć do Kątów Rybackich,głównego celu podróży.Wkrótce zaczęliśmy jednak podejrzewać,że będziemy musieli zawrzeć bliższą znajomość z lokalnymi bezdomnymi,gdyż czas mijał,a PKSu nie było.Gdy wreszcie się zjawił (po godzinie!),nasza radość nie miała granic, a pojazd-ogrzewania.Całą energię koncentrowaliśmy więc na zachowaniu sił życiowych oraz zlokalizowaniu właściwego przystanku,co z racji zmroku i nieznajomości terenu nie było wcale proste!W Kątach zatrzymaliśmy się w przybytku będącym atrakcyjnym połączeniem przyzwoitej ceny i dobrego standardu,a zmęczenie ukołysało nas do snu skuteczniej niż mogłyby to uczynić morskie fale.
Jako że atrakcyjność morskich fal nie tkwi bynajmniej w wątpliwych właściwościach nasennych,z samego rana wyruszyliśmy na poszukiwania wielkiej wody.Aby dostarczyć sobie wrażeń stopniowo,rozpoczęliśmy od Zalewu Wiślanego,w stronę Zatoki Gdańskiej udając się w drugiej kolejności.Rzeczywiście,nie można powiedzieć, żeby ogrom doznań zwalił nas z nóg (a gdyby nawet,to na podorędziu była ławeczka rybaka,na którą moglibyśmy paść zemdleni).Poza nią znaleźliśmy tam jedynie pomnik łopaty,nawiązujący do planów stworzenia kanału łączącego Zalew z Zatoką.Nasz apetyt na morskie widoki nie został nasycony,ruszyliśmy więc dziarsko nad Zatokę,maszerując drogą wśród sosnowych lasów.Morze powitało nas chłodno i nie jest to tylko poetycka personifikacja!Choć zmrożony piasek chrupał pod stopami,a dokoła hulał lodowaty wiatr,nie powstrzymało nas to od wydania okrzyków zachwytu.Nie było tu jednak nie tylko kormoranów (okolice Kątów wchodzą w skład rezerwatu tych ptaków),ale i ludzi,wyglądało za to,jakby w każdej chwili pojawić się mogła Buka…
Wieczorem, gdy kości zostały rzucone (na przygotowane wcześniej posłanie),perspektywa wyczekiwania na sylwestrową północ wydała się znacznie mniej kusząca.Wkrótce spaliśmy snem sprawiedliwego,nadchodzący rok pozostawiając w sferze sennych rojeń (w kwestii Buki byliśmy za to znacznie bardziej zachowawczy).Hałas,który obudził nas jakiś czas później,rodził podejrzenie,że nasze obawy przed nieznanym niebezpieczeństwem były jak najbardziej uzasadnione.To biegnąc po schodach, to z nich spadając,z łoskotem i energią skutecznie budzącą zdumienie lokatorów,zjawili się w naszej kwaterze kolejni amatorzy sylwestrowych wypadów.Porównując energiczność,z jaką pokonywaliśmy te same schody dzień wcześniej,zrozumieliśmy, że nie mamy szans w bezpośrednim starciu z tym wrażym plemieniem i że o ile nie powstrzyma go moc zamka w drzwiach (oraz bijąca od nas siła ducha),będziemy zgubieni. Nad ranem zamek nadal tkwił na swoim miejscu,natomiast duch osłabł znacząco skutkiem niewyspania…
Tak skończyła się,Czytelniku,ta wyprawa,którą pragnę zachować-jeśli nie dla przyszłych pokoleń,to dla zapominalskiego zgredka,w którego powoli,acz konsekwentnie się przecież przeradzam :)


Wakacje z dziećmi nad morzem – poznaj kolejne podróże:

Oceń obiekt