Wasze wakacyjne wspomnienia

Romantyczny klif, piękne widoki i odpoczynek od miasta.

Wakacje 2014? To wakacje całą rodziną w Jastrzębiej Górze. Jest to miejsce niezwykle urokliwe, malownicze, magiczne, bez nadmiaru kiczowatych „atrakcji”. Warto zaznaczyć, że jest to najdalej na północ wysunięta część Polski. Romantyzmu dodaje temu miejscu wyjątkowo malowniczy, wysoki klif, nieustannie rzeźbiony przez morskie fale. To tu całą rodzinką nie tylko błogo leniuchowaliśmy, wygrzewając się na słońcu, ale też zażywaliśmy morskich kąpieli (można tu znaleźć kąpielisko strzeżone), graliśmy w piłkę siatkową. Nasz synek budował rozmaite budowle z piasku- zamki, zwierzątka, a nawet bałwana- wszak zima niedaleko… Wieczorami, gdy było już ciemno, puszczaliśmy lampiony, które pięknie komponowały się z magicznymi zachodami słońca. W dzień puszczaliśmy i „goniliśmy” latawca. Uwielbiamy piesze wędrówki, dlatego chodziliśmy brzegiem morza do innych miejscowości, np. do Rozewia- tu znajduje się położona malowniczo latarnia morska, do Władysławowa, czy Karwi. W Jastrzębie Górze na Promenadzie Światowida odbywają się w wakacje liczne, ciekawe imprezy, np. Festyn Kultury Kaszubskiej. Warto zaznaczyć, że nadmorski krajobraz w Jastrzębiej Górze jest różnorodny- podczas dłuższego spaceru w stronę Władysławowa można podziwiać fragmenty też pięknej, ale kamienistej plaży. Wprawdzie „już nie ma dzikich plaż”, ale to właśnie tam można odrobinę się tak poczuć. W Jastrzębiej Górze plaża jest raczej wąska, ale to tylko kolejny walor tego miejsca- nie ma „dzikich” tłumów na plaży. Żeby wejść na plażę trzeba pokonać ponad 200 schodów, więc łatwo spalić tu kalorie, zadbać o zdrowie, ponadto z góry jest niepowtarzalny, cudowny widok na morze. W lipcu spotkaliśmy też na plaży św. Mikołaja, a było około 30 stopni ciepła…W Jastrzębiej Górze można nakarmić swoje zmysły, odetchnąć od miejskiego zgiełku, naładować akumulatory na cały rok.

Wspomnienia Alanka z Półwyspu Helskiego i Trójmiasta

Wakacje Alanka – Władysławowo, Hel, Swarzewo, Gdynia, Gdańsk

Witam serdecznie, mam na imię Alanek i za miesiąc skończę 5 lat. Mimo tak młodego wieku byłem już w kilku ciekawych miejscach w Polsce, ale tutaj chciałbym się podzielić moimi wspomnieniami z wczasów, które spędziłem w lipcu 2014 roku na Półwyspie Helskim. Razem z rodzicami mieszkałem u bardzo sympatycznych gospodarzy we Władysławowie – po prostu we Władku. Pierwszego dnia nieco onieśmielony pięknem Bałtyku zanurzyłem stopy w morzu i pomachałem jemu na powitanie na dołączonym zdjęciu. Potem wybraliśmy się na spacer po porcie, a po drodze uwieczniłem się przy jednostce Straży Pożarnej, ponieważ w przyszłości chciałbym pracować jako dzielny strażak i pomagać ludziom. Podziwiałem widok z wieży Domu Rybaka i cudowne motyle w tutejszym Muzeum. Drugiego dnia zwiedzaliśmy miasto Hel i na początku zajrzeliśmy do Fokarium. Miałem szczęście, bo akurat odbywało się karmienie, badanie stanu zdrowia i ćwiczenia foczek. Szczególnie przypadła mi do gustu foczka o imieniu Zuzia, która bawiła się w wodzie piłką. Następnie udaliśmy się do latarni morskiej, która urzekła mnie czerwonym kolorem i widokiem roztaczającym się na Cypel. Trzeci dzień zarezerwowaliśmy na oglądanie Wystawy klocków Lego w Swarzewie. Byłem pod wrażeniem gigantycznego klocka Marynarza, który przyleciał tam transportowany przez helikopter. Podobały mi się wszystkie budowle, ale najbardziej osada na Dzikim Zachodzie, obracające się młyńskie koło w Wesołym Miasteczku i Avatar. Po południu płynąłem uroczym statkiem o nazwie Athena. Przygotowałem się starannie do tego rejsu i zakupiłem czapkę Kapitana. Ahoj! Kolejnego dnia odwiedziłem Gdynię i pozowałem przy ORP Błyskawica i Darze Pomorza. Ogromną frajdę sprawiło mi podglądanie podwodnego życia w Akwarium Gdyńskim: setki gatunków ryb, flora bałtycka i żywy rekin były super. W Gdańskim Zoo powitały mnie dwa słonie, daniele, rozkoszne pingwinki, żyrafy, zebry i małpki. We Władysławowie odważyłem się na wejście do Domu do góry nogami i przyznam się, że na chwilę świat stanął na głowie. Ostatniego dnia wybrałem się na zabawę do Ocean Parku, gdzie pozjeżdżałem w rurach, huśtałem się, skakałem na trampolinie, kręciłem na karuzeli i robiłem sobie fotki przy okazach m.in. Płetwalu Błękitnym i Płaszczce. W tym roku zakochałem się w Bałtyku i już planuję następne wakacje nad naszym pięknym morzem. Pozdrawiam!

Nasze Wakacje w Kuźnicy.

W tym roku spędzamy wakacje z moją młodszą siostrą Niną, z rodzicami i naszymi znajomymi nad morzem w Kuźnicy na półwyspie Helskim. Od początku pobytu jest piękna śródziemnomorska pogoda, jest upalnie, kąpiemy się w Bałtyku i Zatoce Puckiej, bawimy w różne gry i zabawy. Budujemy zamki na plaży, gramy w piłkę i ringo, budujemy okopy i szałasy z kijków znalezionych na plaży. Aha, muszę wam powiedzieć, że mamy dwie plaże – zimną i ciepłą. Mieszkamy w najwęższym miejscu półwyspu helskiego, z okien naszego pokoju widać Zatokę Pucką, która przypomina mi raj. A z okna kuchni widać Bałtyk. Plaża ciepła to ta od zatoki bo tam jest ciepła woda, plaża zimna, to ta od morza, bo woda jest zimną, ale za to wieje wiatr, jest chłodniej i są fale. Wolę chyba chodzić na zimną plażę.
Bardzo lubimy patrzeć jak przejeżdżają pociągi, którym zawsze liczymy wagony.
Tato przywiózł z domu rowery dla nas i popołudniami, po plażowaniu jeździmy na wycieczki najpiękniejszą drogą rowerową w Polsce, z Władysławowa do Helu. Wzdłuż drogi rowerowej rosną dzikie róże, która bardzo podobają się mamie. Byliśmy już w Chałupach oraz dwa razy w Jastarni na lodach. W drodze powrotnej zwiedzaliśmy stare bunkry w okolicy Jastarni. Dziś mama źle się czuje, ale jak wyzdrowieje pojedziemy na wycieczkę z Juraty na Hel. Wolałbym jechać rowerem od razu z Kuźnicy, ale tata boi się, że nie dam rady przejechać jednego dnia ponad 40 km.
Wczoraj byliśmy na wycieczce we Władysławowie i Centrum Przygotowań Olimpijskich spotkałem Tomasza Majewskiego – złotego medalistę olimpijskiego w pchnięciu kulą. Potem odwiedziłem wystawę klocków Lego oraz wystawę motyli, która znajduje się na 3 piętrze wieży ratuszowej we Władysławowie. Nie wiedziałem, że motyle mogą być tak kolorowe. Pierwszy raz zobaczyłem motyle, które mają przezroczyste skrzydła.
Wczoraj przed południem na zimnej plaży wykopałem z tatą, siostrą i kolegą duży dół, w który dałem się zakopać. Super zabawa.
Jest bardzo fajnie, jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiamy Piotrek i Nina. 

Szczęśliwa rodzinka nad morzem ;)

Dopiero co wróciliśmy z Karwi a już całą rodziną tęsknimy za naszym morzem.

Nasze córeczki Maja i Natasza mają 3 latka i był to ich drugi wyjazd nad morze 2 lata temu byliśmy we Władysławowie.
Tegoroczny wyjazd zaplanowaliśmy razem z naszymi znajomymi i ich 2 letnią córeczką Oliwią.
Od początku wszyscy zdaliśmy się na propozycję mojej żony, która była inspiratorem wyjazdu i już pod koniec stycznia mieliśmy zaklepany miejsce. Wybór padł na Karwię między innymi z uwagi na bliskość różnych wypoczynkowych miejscowości atrakcyjnych turystycznie tj. Jastrzębia Góra tu 3km od centrum znajdziemy najstarszą polską latarnię morską Rozewie, jest tu też Gwiazda Północy czyli miejsce w Polsce najbardziej wysunięte na północ. Władysławowo a w nim Dom Rybaka z wieżą widokową, Port Rybacki, Aleja Gwiazd Sportu , Ocean Park. Następnie jedna z najpiękniejszych mierzei świata półwysep helski gdzie do samego Helu jest niecałe 50km .W przypadku słabszej pogody wycieczka po którejś z tych miejscowości lub kilku miała nam urozmaicić wczasy.
Trafiliśmy jednak na super pogodę! Słońce świeciło cały nasz pobyt. Nie spadła nawet kropla deszczu. Codzienne przygotowania na plażę, następnie kąpiele w morzu, na zawsze utkwią nam w pamięci. Dziewczyny były zachwycone. Żona lubi kąpiele słoneczne a ja z dziewczynami przekopywałem tony piasku, nosiliśmy wodę w wiaderkach, zbieraliśmy muszelki z przybrzeżnych fal a także zwiedzaliśmy pompowane zjeżdżalnie. Całą czwórką chodziliśmy wzdłuż brzegu podziwiając dzieła sztuki wykonane z piasku, nie były to tylko genialne budowle ale też różne zwierzęta wodne krokodyle, delfiny itp.
Popołudniu chodziliśmy na coś do jedzenia, następnie kolejne spotkanie z plażą gdzie ludzi było o wiele mniej i niepotrzebne były parawany wystarczył kawałek koca. Wieczorem dziewczynki wypatrywały na niebie lampiony na placu zabaw przed naszym domkiem.
Spędziliśmy tam wspaniały tydzień, który miło będziemy wspominać.

Wyjazd był po prostu suuppppeeeerrrrrr!!!

P.S. Bałtyk do zobaczenia za rok.

Kochamy polskie morze!

Kochamy polskie morze! Jeździmy tam co roku. Najpiękniejsze wspomnienie to to, o zachodzie słońca. Wraz z synkiem i mężem spędzaliśmy wieczory na plaży. Szum morza, zachodzące słońce, śpiew mew. Kochamy to! Cisza, spokój, relaks i nasza rodzinka razem. Wszystkim rodzinom polecamy taki wypad. Bardzo zbliża i łączy więzi.
W ciągu dnia budowanie zamków z piasku, kopanie dołków, opalanie i kąpiele. Nie ma nic piękniejszego! Bo szczęśliwi, zrelaksowani rodzice to także szczęśliwe dziecko ;)
Generalnie Pobierowo jest bardzo przytulną i spokojną miejscowością. Nie ma tam tłumów i można spokojnie rozłożyć się na plaży, bez obawy o brak miejsca.
Co roku organizowanie są tam wszelkiego rodzaju imprezy. Np. Festiwal Bollywood, Przeciąganie liny nocą, z udziałem Sławomira Toczka. Biegi śniadaniowe i wiele innych.
Jest także mini wesołe miasteczko, oceanarium. Raj dla dzieci.
W pobliskich miejscowościach jest Bałtycki Park Dinozaurów, Latarnia morska, park kolejek miniaturowych, dom bajek. Dzieci wraz z rodzicami mogą każdego dnia zobaczyć coś nowego. My osobiście polecamy Pobierowo. Nasz synek również uwielbia tę miejscowość i lubi tam jeździć.
Nad Bałtykiem fajnie jest, ponieważ o ile dopisze pogoda, można się opalić, wykąpać w morzu, pojeździć na gokartach, zwiedzić pobliskie miejscowości.
Ja jako mama pamiętam gdy będąc dzieckiem wyjeżdżałam na kolonie. Mieszkałam na Śląsku więc rodzice dbali o to, bym raz w roku chociaż mogła zażyć świeżego powietrza z jodem. To były wspaniałe czasy. Teraz gdy mam własne dziecko, chce zarazić go miłością do polskiego morza. Tutaj naprawdę jest klimatycznie i pięknie! Owszem, wyjeżdżaliśmy dużo za granicę, a;e jak to mówią: „cudze chwalicie swego nie znacie”. Ale…. my znamy i polecamy! I nawet wolimy nasze…. Polskie! Bałtyk jest cudowny! W tym roku nawet popłynęliśmy statkiem w Dziwnowie. Wyobraźcie sobie jakie to było przeżycie dla 3 latka który uwielbia bajkę „Piotruś Pan”. Chwilami jego wyobraźnia poniosła go bardzo daleko haha i był Kapitanem Hakiem :)
Nie ma nic piękniejszego nad wyobraźnię dziecięcą. Polecamy, polecamy, polecamy! Z całego serca! Bo nasze morze jest najwspanialsze!

Wspomnienia małej syrenki

Karwia 2005

1. Dzisiaj mama zabrała mnie do nowej piaskownicy, większej niż ta do której zawsze chodzimy. Jest tu bardzo dużo dzieci, i chyba jeszcze więcej dorosłych, ale jest miejsce dla wszystkich. A Ci, którzy się nie mieszczą stoją w wodzie i czekają na swoją kolej. Bardzo mi się tu podoba.

Łeba 2006

2. Znowu przyjechaliśmy do tej piaskownicy co kiedyś. Ludzi jest chyba jeszcze więcej i musiałyśmy czasem z mamą czekać w wodzie aż zwolni się miejsce, ale ja się lubię chlapać w kałuży i wcale mi to nie przeszkadzało. Znów chcę tu przyjechać!

Łeba 2007

3. I znowu jesteśmy w tej wielkiej piaskownicy. Jest jeszcze większa niż ją pamiętałam. I ta woda też strasznie wielka. Nigdzie nie widać końca. Mama mówi, że to jest plaża, a nie piaskownica i że ta woda, to jest morze. Dużo spacerujemy, nawet jak jest chłodno i czasem pada deszcz. Bawię się też z innymi dziećmi i w ogóle jest bardzo fajnie. Lubię tutaj przyjeżdżać.

Łeba 2008

4. Dzisiaj były okropnie duże fale! Fale to są takie bałwany, które chlapią wodą i wcale nie trzeba skakać żeby być całkiem mokrym, dużo fajniej niż w kałuży. Ale ja i tak skaczę, bo to jest najlepsza zabawa i można jeszcze innych pochlapać. Nadal jest moja ulubiona lodziarnia, po obiedzie rodzice obiecali tam pójść. A potem pójdziemy na zachód słońca! Wtedy jest tak pięknie!

Jastrzębia Góra 2009

5. Bardzo czekałam kiedy znowu zobaczę morskie bałwanki i kiedy znowu jechaliśmy nad morze, to dobrze się przygotowałam. Ubrałam się ciepło i wzięłam wysokie kaloszki żeby mi śnieg nie wpadał do butów. Mama nie pozwoliła mi zabrać szalika, ale rękawiczki przemyciłam schowane między skarpetkami. Tylko okazało się, że wcale niepotrzebnie, bo nie ma ani śniegu, ani bałwanów. Wszędzie tylko piach i woda. Mama się ze mnie śmieje, że coś pokręciłam, ale przecież pamiętam, że jak byliśmy poprzednim razem nad morzem, to były bałwany! Poznałam nową koleżankę! Jest super! Świetnie się bawimy. Ona ma fajnie, mieszka w tym domu, do którego przyjechaliśmy.

Jastrzębia Góra 2010

6. Wypytałam mamę dokładnie co to za numer z tymi piaskowymi bałwanami. Okazało się, że bałwany są, ale nie takie jak zimą i nawet nie piaskowe, tylko na wodzie. Wcale nie są podobne do bałwanów, ale mama by mnie nigdy nie oszukała, więc to muszą być bałwany. Dobrze, że wyjaśniłam to zanim przyjechaliśmy, bo nie wiem jakbym się zmieściła do plecaka gdybym zabierała te wszystkie zimowe ubrania. I to całkiem niepotrzebnie, bo jest gorąco i słonecznie. Znów mieszkamy u tej mojej koleżanki! Świetnie się bawimy. Rodzice zabierają nas na spacery i wycieczki. Najfajniejsze są schody na plażę!Tak ich dużo, że pomyliłam się w liczeniu. Jest suuuuuper!

Jastrzębia Góra 2011

7. Hurrrra! Jedziemy nad morze! Dzwoniłam do koleżanki, ale ona już wiedziała, że znów przyjadę. Ale będzie zabawa! Morze jest taaakie wspaniałe! Nigdy nie chcę jechać w inne miejsce!

Jastrzębia Góra 2012

8. Już od zimy planowałam swój wakacyjny wyjazd. Umówiłyśmy się z Roksaną co będziemy robić jakby nie było plaży. Znaczy plaża będzie, przecież jej nie zabiorą, ale pogody jakby nie było… Ale pogoda jest! Roksi codziennie z nami chodzi nad morze i doskonale się bawimy. Zbudowałyśmy ogromny zamek, a potem, wieczorem poszłyśmy sprawdzić czy nadal tam jest… był!

Jastrzębia Góra 2013

9. Teraz to już jeżdżę do Jastrzębiej, jak do drugiego domu… Nie wyobrażam sobie nie jechać nad morze! Może i fajnie byłoby pojechać w inne miejsce, ale ja tak kocham właśnie to! Babcia i dziadziuś powiedzieli, że może w przyszłym roku zabiorą mnie też nad morze. Na razie świetnie się bawię z moją przyjaciółką. Często przychodzimy na zachód słońca… to takie urocze!

Sarbinowo lipiec 2014

10. Obiecali i dotrzymali słowa! Przyjechałam z dziadkami do Sarbinowa. Fajnie tu. Ładna plaża i okolica. Jeździmy do Mielna, też ekstra miejsce. Będę tu 2 tygodnie, potem do domu, a później… do Jastrzębiej Góry!!! HUUUURRRRAAAAA! Kocham nasze morze!

Łebska Rodzinka

Kochani .stop. jesteśmy w trakcie pakowania .stop. jak co roku .stop. wyjeżdżamy do Łeby .stop. dlatego czasu .stop. starczy nam na napisanie .stop. krótkiej, lecz treściwej depeszy .stop. będzie to wyjątkowy wyjazd .stop. bo obchodzimy rocznice .stop. to nasze 10 wakacje .stop. w tym nadmorskim kurorcie .stop. początkowo jeździliśmy tam .stop. z rodzicami .stop. kolejno ze znajomymi .stop. a aktualnie z dziećmi .stop. i nie wyobrażamy sobie .stop. wakacji w innym miejscu .stop. niż nasza .stop.ukochana Łeba.stop.przez te 10 lat wiele się tam zmieniło.stop.jednak urok .stop. pozostał ten sam .stop. obecnie Łeba .stop. zapewnia atrakcje dla każdego .stop. nie ważne .stop. czy mały czy duży .stop. wędkarz czy koniarz .stop. plażowicz czy imprezowicz .stop. w pogodzie lub w niepogodzie .stop. nudzić się nie będzie .stop. podniebienie rozpieszczą .stop. kuchnie świata .stop. romantyczne spacery .stop. brzegiem morza .stop. przypomną czasy narzeczeństwa .stop. a dzieciaki .stop. wybawią się .stop. jak nigdzie indziej .stop. już nogami przebieramy .stop. już do samochodu wsiadamy .stop. dlatego już z miejsca wysyłamy .stop. korzystając z tanich linii lotniczych .stop. czyli z uprzejmości gdańskich gołębi .stop. Z pozdrowieniami .stop. Łebska Rodzinka

Nie tylko latem

Moja mama zawsze co roku wpadała do Międzyzdroje,gdy się urodziłem to nawet mnie karmiła piersią na plaży i mało z tego pamiętam.Teraz jestem duży i mam 7 latek i najbardziej pamiętam taki dzień jak karmiłem białe mewy rzucałem im chlebek a oni odwdzięczyli mi się niskim lotem, nie bały się mnie mogłem ich podziwiać z bliska :).Oj ja to uwielbiam jeździć z rodzicami nad morzem,wtedy zawsze jest wesoło i wszyscy razem się bawimy,budujemy zamki,puszczamy latawce,gonimy fale,zwiedzamy okolice a także zajadamy się kukurydzą-pyszności . Byłem też w Łebie,i tam najbardziej mnie zachwyciły wydmy,dobrze że moja mama pomyślała abym wziął wiaderko i łopatki,to przesiedzieliśmy tam pół dnia a ja nawet nie marudziłem tylko cieszyłem się chwilą z rodzicami,było tak cudownie,miło malowniczo że się nie chciało wracać niestety był już czas ponieważ nadchodził wieczór.Wiem że będę jeździł (jak mama jeździła )co roku nad morzem i mam taką cichą nadzieję ze kiedyś w końcu popłynę takim dużym statkiem w morze,jestem dzielny więc napewno dam rade i nie będę się bał
Kocham morze,nieważne gdzie ważne aby było dużo pisku i dużo wody a najlepiej to tylko w Polsce.My cudze nie chwalimy bo swego znamy i kochamy :)

Nasze Dzieci Naprawdę Kochają Bałtyk...

Odkąd mamy Dzieci, co roku, na wakacje wyjeżdżamy nad polskie Morze.
Dzieci uwielbiają ten czas, bo jesteśmy wszyscy razem i śpią rano, długo jak nigdzie indziej:-))

W tym roku wyjechaliśmy aż na 3 tygodnie i to naprawdę daleko, bo z Białegostoku aż do Kołobrzegu.
Podróż była długa i dość męcząca. Dłuższą przerwę na obiad zrobiliśmy sobie w Ostródzie, w naszym ulubionym hotelu.

No i niestety pierwszy tydzień był bardzo dla wszystkich stresujący i męczący ponieważ młodsza córka gorączkowała przez cały tydzień i to do 40′. Odwiedziliśmy wielu lekarzy, córka miała zrobione badania krwi, oraz prześwietlenie płuc…

Po tygodniu Asi wyszły wszystkie trójki (skończyła gorączkować) a my przenieśliśmy się do Międzywodzia, po drodze odwiedziliśmy odpoczywającą w Mrzeżynie rodzinę. W Mrzeżynie zachwyciła nas szeroka, pusta plaża…

Kolejne dwa tygodnie spędziliśmy w uroczym hotelu Amber Suite w Międzywodziu. I choć ten hotel nie należy do typowych obiektów dla rodzin z dziećmi, nam było tam naprawdę cudownie… Uwielbialiśmy rodzinny „chill out” w hotelowym jakuzi.
Pogodę mieliśmy w kratkę, ale nie nudziliśmy się.
W dni kiedy było zimniej robiliśmy sobie niedalekie wycieczki, odwiedziliśmy Nadmorski park miniatur i kolejek w Dziwnowie, gdzie podobało się zarówno naszej starszej jak i młodszej Córce. Byliśmy również w Międzyzdrojach, oraz ponownie w Mżeżynie.
Czasami po prostu siedzieliśmy w naszym apartamencie, i to też było super bo byliśmy razem.

Przepis na wakacje

Ktoś mądry napisał kiedyś, że to nie miejsca są ważne, ale ludzie, którzy czynia je magicznymi i wartymi wspomnień i powrotów – i ja mu wierzę ;)
Dlatego przy planowaniu corocznych wakacji zwracam uwagę przede wszystkim na potrzeby tych ostatnich – małych ludzi, czyli dzieci, których liczba w tamtym roku wzrosła do dwu i męża, wciąż jednego, jedynego…
Moje wymarzone wakacje to wakacje z tą fantastyczną trójką – w tej ukochanej Łebie, w której kilka lat temu sama przeżywałam cudowne chwile jeszcze jako wolny duch wygrzewając się na słonecznej plaży.
Chciałam te cuda pokazać moim synkom i przekonac się czy są w stanie wyłoić z morza tyle samo skarbów co ja, zbudować równie futurystyczne zamki z piasku i zjeść tyle samo ryb ;)
Wiadomo jednak, że wakacje z dziećmi choć przynoszą wiele radości, mogą być również nieco męczące ;) Dlatego poniżej podaę sprawdzony przepis na przetrwanie dnia z małymi diabełkami nad morzem:
Bierzemy wymyte, wyspane i nasmarowane kremem z filtrem UV dziecko i wsadzamy je kąpielówki, najlepiej białe. Ozdabiamy kapeluszem i okularkami i tak przygotowane wypuszczamy z szelmowskim uśmiechem na plażę, na poranne lub popołudniowe słońce. Tam pamiętamy o złotej zasadzie rodziny: jeśli obowiązków się nie dzieli, to się mnożą i pozwalamy tacie na chwilę przejąć rolę anioła stróża, a same oddajemy sie we władanie promieniom słońca, rześkiemu wiaterkowi znad morza i ciepłej wodzie.
Pozwalamy, aby zamki z piasku wznosiły się i upadały, aby stosik kamyków rósł, a razem z nim zmęczenie dzieci i ich zadowolenie. Po plaży zabieramy dzieci na pyszną, ale zdrową kolację, po której zmęczone, najedzone i zadowolone padną na łóżka. Chwytamy wtedy książkę – albo męża za rękę i oddajemy się przyjemnościom. Czynności te powtarzamy przez 14 kolejnych dni urlopu.
Potem wypoczęci, a jednocześnie zmęczeni dwoma tygodniami wolnego, wracamy do miejskiej rzeczywistości i tutaj spędzamy resztę lata.
My mamy to szczęście, że mieszkamy w Krakowie, króry zawsze jest pełen atrakcji dla dzieci i ich rodziców i przy odrobinie chęci się nie nudzimy…