Wasze wakacyjne wspomnienia

Łeba - moc atrakcji dla dzieci i dorosłych

Polska jest niezwykłym miejscem – pełnym tajemniczych zakątków, które tak łatwo przeoczyć. Jednym z nich jest Łeba, niepozorne miasto, obfitujące jednak w liczne atrakcje. Często wybieramy się tam całą rodziną i zawsze wracamy wypoczęci, roześmiani i … zaskoczeni. Bo w tym miejscu zawsze czeka na nas jakaś niespodzianka, która na długo pozostaje w naszych sercach.
Jadąc do Łeby, zawsze odwiedzamy najpierw Park Dinozaurów. Wstęp cenowo przystępny – niemal wszystkie dodatkowe atrakcje za darmo (kule pływające w baseniku, łódeczki i ogromne dmuchańce). Dzieci mają okazję wyszaleć się na placu zabaw, gdzie opiekę sprawują bardzo sympatyczni, młodzi ludzie. Zwiedzanie parku to prawdziwa przyjemność – można przespacerować się drewnianą kładką otoczoną bujną trzciną, gdzie ustawione są głośniki z czujnikami ruchu, które ryczą imitując dinozaury. Zabawna też jest jazda „kamiennym wozem”, który napędzamy za pomocą własnych nóg. Podczas posiłku obejrzymy występ piratów (każdy kto weźmie udział w zabawie otrzyma dyplom pasowania na pirata). Można wstąpić też do indiańskiej wioski, gdzie poćwiczymy m.in. rzucanie lassem. Atrakcji – cała masa.
Kiedy zwiedzimy Park Dinozaurów wybieramy się na przepiękne, piaszczyste plaże. W Łebie plaże są czyste, na ogół nie jest też zbyt tłoczno. Słońce przyjemnie grzeje, woda mieni się w jego blasku – istny poemat. Dzieci z ogromną radością rzucają się nad sam brzeg wody. Tak więc na ogół rozkładamy koc tak, aby być jak najbliżej wody, a jednocześnie nie zamoczyć rzeczy (co raz niefortunnie nam się przydarzyło). Na plaży można siedzieć niemal cały dzień – w przenośnym znaczeniu. Bo tutaj też atrakcji nie brakuje – budowanie zamków z piasku, fosy napełnionej wodą, zwierzątek – ryb i krokodyli; zakopywanie tatusia piaskiem, zbieranie muszelek i kamieni (czasem nawet bursztynek się trafi), pluskanie się w wodzie, granie w piłkę plażową… Czas mija błyskawicznie, a dzieci wprost tryskają radością i… zdrowiem. Bo nic nie poprawia zdrowia tak, jak świeże, bogate w jod powietrze. My gorąco polecamy Łebę – to idealny zakątek dla rodzin, warto jednak wybrać się też w te rejony „samotnie”. Jest to miejsce niezwykle romantyczne, a kawa wypita na tarasie, z przepięknym widokiem na morze – to chwile, które podbijają serca. Relaks, odpoczynek, jak i zabawa – do szczęścia nie potrzeba niczego więcej :-)

Miejsce jak ze snu

Sianożęty.

Miasto jak ze snów. A w sumie to małe miasteczko,pełne uroku i życzliwych ludzi.

Czas tam płynie inaczej..wolniej..czas tam..jakby się zatrzymuje w miejscu kiedy spaceruje się między uliczakami idąc w stronę morza.

Miłość od pierwszego spojrzenia,znacie o uczucie ? kiedy pierwszy raz przybyliśmy do Sianożęt właśnie to poczułam ! to moje miejsce ! mój raj na ziemi.

Jak będę na emeryturze,wybudujemy tu dom ! powtarzam do mojego Męża. Tam wszystko jest takie wyjątkowe.

Dziś…..taaaaak mi tęskno za morzem,za tamtym miejscem,za goframi,za życiem bez pośpiechu TAM,za sympatycznymi obcymi twarzami mówiącymi dzień dobry,za małym marketem gdzie nie ma kilometrowych kolejek,za pyszną wędzoną rybą maślaną,za ulicą niby główną a jakże spokojną,za lodami tymi na rogu..i tymi tuż przy plaży,za popcornem który dziewczyny ze Śląska sprzedawały,za wszystkim tym czego tutaj w mieście nie ma…ah….

Gdyby tak zamknąć oczy..i przenieść się w czasie..chociaż na malutką chwilę,by odetchnąć od miejskiego zgiełku,od wszystkich problemów które TAM nie istnieją..

Usiąść na plaży i marzyć..wypatrywać zachodu słońca.

 

BAŁTYK najpiękniejszym miejscem ♥ ♥ ♥

To niezapomniane i jak najbardziej udane wakacje w Jastrzębiej Górze.Jak zawsze wszystko zaplanowaliśmy ale tym razem małą plamę daliśmy gdyż od naszego ośrodka trochę daleko do centrum było ale i do tego się przyzwyczaiło.W końcu wakacje są od tego aby spacerować na całego.Koło nas zejście na plażę było ale kamieniste więc spacerkiem dla zdrowia szło się 600metrów do piaszczystej plaży ale zaskoczenie było gdy się z setkę schodów na dół zobaczyło-) , na dół to jeszcze nic takiego ale do góry było co dreptać ale humory i tak dopisywały.Pogoda w kratkę jak to nad Polskim morzem,ale jodu się dzieci nawdychały aby potem cały rok nie chorowały.W morzu też się kąpaliśmy i zabaw sobie nie żałowaliśmy.A gdy pogoda psikusa płatała to do Władysławowa nas pognała zwiedziliśmy my to piękne miasteczko,do portu też nas przywiało i gofrów się masę zajadało,rybką smaczną delektowało więc było super można powiedzieć śmiało-) Zwiedziliśmy także Latarnię Morską w Rozewie ,Hel,Sopot jego słynne molo jak i chociaż sporo kilometrów nas dzieliło Malbork też zdobyliśmy,zamek zwiedziliśmy i do Parku Dinozaurów dotarliśmy.W parku dzieci mnóstwo frajdy miały a ile wrażeń to nie do opisania a dla ochłody zimne lody-)W przyszłym roku także planujemy wyjazd nad nasz Bałtyk kto wie może znowu spotkamy się w Jastrzębiej Górze a może tym razem inna miejscowość aby było o czym opowiadać????Już się nie możemy doczekać.Z czystym sumieniem Jastrzębią Górę polecamy i się z wami takim wierszykiem żegnamy.

Jastrzębia Góra swój urok ma wszystko co dobre z siebie da.
Plaża czyściutka,woda słona zadowolony ON i ONA.
Gofry słodziutkie,lody dla ochłody i rybka smażona zapachem swym zachęca.
Ludzie tu chętnie przyjeżdżają bo nasz piękny BAŁTYK ponad wszystko kochają.
Jeśli wypocząć chcesz,dużo wrażeń i wspomnień mieć to do Jastrzębiej się spiesz.

ZAKOCHANI W POLSKIM BAŁTYKU

My się Wikinków nie boimy i na plaże poleniuchować wychodzimy...

Zapraszam na naszą relacje z urlopowego czasu wprost z zachodniego wybrzeża. W 2012 roku przecieraliśmy tam szlaki w poszukiwaniu niezapomnianych wrażeń, oczywiście odnaleźliśmy tam przygodę i moc rodzinnych wspomnień. Do Pomorza Zachodniego mamy dość daleko, lecz nie zrażeni podróżą wstaliśmy bardzo wcześnie, gdy to jeszcze mrok zakrywał całe miasto. Podróż była spokojna, a nasz dwulatek radośnie bawił się w foteliku. Szczęśliwie dojechaliśmy do celu i udaliśmy się do miejsca naszego pobytu. Dziwnówek to urocze spokojne miejsce na mapie rodzimego wybrzeża.Niemal codziennie robiliśmy sobie małe czy też większe wycieczki po okolicy. Odwiedziliśmy Wolin, a tam Centrum Słowian i Wikingów. Wspaniała przygoda w historią w tle. Synkowi najbardziej podobał się oczywiście drewniany plac zabaw z pewnym uroczym konikiem. Nie chciał z niego zejść, a gdy wróciliśmy z urlopu tylko o nim opowiadał dziadkom Ja z żoną uwielbiamy poznawać piękno Polski , a Wapnica była naszym kolejnym przystankiem w podróży. Tam właśnie mieliśmy niebywałą okazje obejrzeć Jezioro Turkusowe, powstałe w wyniki zalania wodą kopalni kredy. Wycieczka do Świnoujścia była wspaniałą przygodą, przechadzaliśmy się promenadą prowadzącą do granic naszego Państwa. Wypożyczyliśmy nawet rowery, aby zwiedzić dalsze okolice. Oczywiście nasz synek z nadmiaru wrażeń usnął na foteliku. Spacer po Międzyzdrojach był niesamowitym przeżyciem, piękno molo oraz zadbane miasto zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Synkowi najbardziej spodobał się plac zabaw mieszczący się tuż obok słynnej Promenady Gwiazd. Spędził tam niemal dwie godziny i bawił się radośnie z innymi maluchami. Nieopodal miasta znajduje się zagroda żubrów wraz z minizoo. Spacer lasem był bardzo przyjemny, powietrze czyste, a roślinność wydawała się jakaś bardziej zielona. Ksawusiowi najbardziej spodobały się żubry, które to mógłby obserwować godzinami.
Podczas naszego urlopu nie zabrakło nam czasu na błogie lenistwo na plaży, niemal codziennie kąpaliśmy się w morzu oraz robiliśmy wielkie babki z piasku. Nasz synek był zafascynowany tą podróżą i ogromem bezkresnego morza oraz wielością piasku, który to zapraszał do zabawy. Moje dziecko kocha Bałtyk za wodę, piasek oraz świeże powietrze z dobroczynnym jodem.

Pozdrawiamy i polecamy zachodnie wybrzeże jako magiczne miejsce Wikingów oraz dawnych kupców solnych!

Krzywa linia brzegu

Blisko 800 km wybrzeża. Piaszczyste plaże, kurorty, wydmy, bunkry, tajemnicze i niedostępne miejsca – polski Bałtyk jest miejscem szalenie różnorodnym. Pomiędzy obwodem Kaliningradzkim a granicą z naszym sąsiadem – Niemcami, rozciąga się linia brzegowa z setkami miejsc godnych uwagi i zobaczenia.
My swoją przygodę „z Bałtykiem” rozpoczęliśmy od miejscowości Dębki . Delikatny, miałki piasek wydawał się idealny dla naszego wtedy niespełna dwuletniego syna. Decyzja okazała się słuszna. Filip odziany w krem przeciwsłoneczny sprawiał wrażenie wypuszczonego z klatki. Ogromna „piaskownica” oraz niekończący się „basen” wyzwoliły w nim pokłady energii które były trudne do okiełznania. Ratunkiem dla nas, mniej energetycznych rodziców była popołudniowa drzemka w zacienionym kącie naszej bazy (parawanu). Wtedy pojawiał się czas na relaks. Kawa, książka, piasek… Kolejny łyk kawy, kolejny rozdział książki i… pobudka – dalszy ciąg szaleństwa.
10 dni naszej pierwszej wspólnej nadmorskiej wyprawy płynął nieubłaganie szybko.
Powrót do domu upłynął na planowaniu kolejnego wyjazdu który udało zrealizować się z rocznym opóźnieniem.

Kolejna wyprawa miała miejsce w roku 2013. Planowanie, organizacja i wyjazd – znów w te same okolice. Taki był plan… Uległ on jednak zmianie ze względu na fakt, iż w nawigację samochodową nie wpisaliśmy Dąbki a Dębki… Hmmm. jedna litera.. a 150 km różnicy…
Skoro jednak nasz GPS poprowadził nas w rejony oddalone od trójmiasta, postanowiliśmy mu się podporządkować. Znaleźliśmy noclegi niespełna 600 m od plaży.
Czteroletni Filip, niespecjalnie zainteresowany faktem zmiany kursu, zaraz po przybyciu zakomandorował iż czas sprawdzić warunki plażowe, co niezwłocznie uczyniliśmy.
Sytuacja perfekcyjna. Plaża, piasek, relaks, praktycznie już „bezobsługowy” syn który konstruował budowle z piasku czy tunele wodne. Sielanka. Jednak tym razem mogliśmy sobie pozwolić na ciut więcej. Spacery wieczorne wzdłuż plaży, kopanie wieeeelkich dołów w piasku, a po południami wyjazdy w miejsca warte zwiedzenia – hel, latarnia morska, rejs statkiem pirackim…

Aktualnie odliczamy czas do kolejnego wyjazdu. Pozostało 15 dni i jesteśmy przekonani że po raz kolejny będzie to wspaniale spędzony czas.

PS. W tajnych zapiskach schowany mamy jeszcze jeden plan – Bałtyk jesienią. Niespodzianka dla naszego syna podczas której chcemy wybrać się na „polowanie na bursztyny”.

Woda lodowata ale Dębki najpiękniejsze

Jak co roku wakacje kojarzą nam się w wyjazdami na plażę. Mieszkamy na Pomorzu więc daleko nie mamy, Upodobaliśmy sobie Dębki, piękna plaża w sam raz na wyjazd z dziećmi- czysta i szeroka. W tym roku temperatura wody nie sprzyja kąpielom, ale nie straszne nam niskie temperatury – zimna woda zdrowia doda. Poznaliśmy w tym roku wspaniałych ludzi, był tydzień że jeździliśmy codziennie na plażę i zawsze w tym samym miejscu spotykaliśmy „stałych tegorocznych wczasowiczów”. Mimo iż było to w czerwcu do tej pory utrzymujemy kontakt na Skype. Mieszkają w górach więc już wiemy gdzie pojedziemy podczas przerwy zimowej w lutym – Karpacz. Jak miło poznać ludzi i wiedzieć że w kraju są gdzieś ludzie którzy kochają polskie morze i bardzo chętnie tuta przyjeżdżają, my natomiast mając morze w zasięgu ręki wolimy inne rejony kraju. Mam nadzieję że tegoroczna wakacyjna znajomość będzie trwać tak jak ta z zeszłego roku.

Ja oto Ksawery kocham Bałtyk

Część Czołem Kluski z Rosołem! Nazywam się Ksawery i mam już prawie pięć lat. Bardzo lubię spędzać czas nad morzem, gdy to mam możliwość pluskania się w wodzie oraz robienia z tatą zamków z piasku. W tym roku nad morzem byłem już 5 raz w swoim życiu . Pierwsza moja wizyta była jeszcze w brzuszku mamy, choć nic z tego nie pamiętam, to bardzo lubię oglądać rodzinny album z tej wyprawy.

Tegoroczna wycieczka nad morze, była dość krótka i trwała zaledwie weekend. Pogoda była idealna. Mama z moją kuzynką Justynką opalała się czytając, jak to tata rzecze „romasidła”, natomiast my – mężczyźni budowaliśmy twierdzę dla Smerfów odporną na Gargamela oraz Klakiera. .

Mieszkaliśmy w Łebie, gdzie jest port z którego to odpływaliśmy w rejs statkiem. Powiem Wam,że na początku bardzo się bałem, tej wycieczki lecz okazało się,że było jak zawsze fantastycznie. Już zapowiedziałem rodzicom,że za rok wybieramy się w kolejny rejs. Mama oraz tata zrobili mi wielką niespodziankę, pojechaliśmy w miejsce, gdzie to piasku jest pod dostatkiem. Powiem Wam,że wyglądało to niczym pustynia, lecz mama wytłumaczyła mi,że jest to Słowiński Park Narodowy. To miejsce mi się bardzo spodobało i sprawiło mi wiele przyjemności wdrapywanie się na Ruchome Wydmy.

W sobotę popołudniu odwiedziliśmy Przylądek Stilo, mieści się tam latarnia morska. Ja byłam nieco zmęczony, więc jako reprezentanta naszej rodzinki wysłaliśmy tatę wraz z Justynką. Po kilku minutach oczekiwania ujrzeliśmy ich na szczycie. Pomachali do nas, po czym wrócili i wybraliśmy się na pyszną kolację, na której to królowała ryba oraz pieczone ziemniaczki. Oczywiście jak tylko ujrzałem surówkę nieco się skrzywiłem, lecz rybka z talerza mamy była smakowita.

W niedzielę tuż przed powrotem do domy wybraliśmy się do Sea Parku w Sarbsku nieopodal Łeby. Tam właśnie pierwszy raz w życiu ujrzałem żywą fokę. Pan karmił ją, a ja uważnie patrzyłem jak się zachowuje. Wcześniej foki widziałem albo w telewizji albo w książeczkach o życiu morza. Spędziliśmy tam chyba z trzy godziny po czym tata poprosił nam o powrót do auta.

Niestety nasz weekendowy pobyt nad morzem skończył się, a my ze smutkiem wsiedliśmy do naszego samochodu. Pogoda popisała, tonę piachu na kocu przywieźliśmy do samego Starego Torunia.

Powiem wam,że nie mogę się już doczekać kolejnej wyprawy na prawdziwą plażę z tonem piasku, mewami oraz z falami, które to sprawiły mi mnóstwo frajdy.

Kocham Bałtyk!
Wasz Podróżnik Ksawery:)

mandatowe atrakcje w Gdyni

Wypadu nad morze w sierpniu 2012 nie planowaliśmy. Ot,samo wyszło. To była jedna z niewielu spontanicznych wycieczek, na jaką udało nam się wyskoczyć z dzieckiem. Tak się złożyło, że Ł. musiał pojawić się służbowo w dwóch miejscach w Trójmieście, w środku lata, na chwilę. Po co więc marnować czas tacie na samotny wyjazd? Spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy w podróż.

Niestety Gdynia przywitała nas kiepską pogodą. Załamaliśmy się trochę bo (o zgrozo) był 15 sierpnia, środek lata, a my w bluzach i polarach.

Już pierwszego dnia spotkała nas niezbyt miła niespodzianka. Wracaliśmy z Orłowa do ośrodka autobusem miejskim. Wybraliśmy transport miejski bo mieliśmy wózki, kropił deszcz, nie było nawet gdzie kupić biletu. Na nasze nieszczęście już na pierwszym przystanku wpadli kontrolerzy. Ja zdążyłam dyskretnie ulotnić się z Adasiem na najbliższym przystanku, niestety cała reszta ferajny z wózkami już nie. Nie muszę mówić, że skończyło się mandatem dla pozostałej trójki dorosłych, kontrolerzy oszczędzili naszą 5-letnią sąsiadkę, łaskawie nie wlepili mandatu tylko jej.

W piątek Ł. wyjechał do pracy do Gdańska, a my udaliśmy się na plażę do Orłowa. Pięknie tam: klif, o który rozbijają się morskie fale, molo, które nie jest tak oblegane jak to w Sopocie, a przy okazji nie zeszpecone zostało reklamami, ulotkami. Molo ma 180m długości! I plac zabaw, który był tuż przy wejściu na plażę. Najbardziej interesujący dla mojego syna okazał się jednak piasek, łopatka i wiaderko.

Będąc w Gdyni trzeba koniecznie przespacerować się po słynnym Skwerze Kościuszki – najbardziej obleganym miejscu przez turystów. Stoi tu przycumowany okręt ORP Błyskawica (jedyny zachowany polski okręt zbudowany przed II wojną światową, a jednocześnie najstarszy obecnie na świecie niszczyciel),czy żaglowiec Dar Pomorza.

Tego popołudnia mieliśmy farta – nie było gigantycznej kolejki do Gdyńskiego Akwarium, co postanowiliśmy wykorzystać. Weszliśmy do podwodnego świata i dużo czasu spędziliśmy w środku, bo nie sposób oderwać wzroku od tych pięknych stworzeń, których nie możemy oglądać na co dzień (chociażby aksoloty, jeżowce, płaszczki czy ośmiornica).

Międzyzdroje

Międzyzdroje to ulubione miejsce wakacyjne mojej rodziny. Jeździłam tam jako dziecko na wczasy, kolonie i zimowiska z zakładu pracy rodziców. Pokochałam je i moje dzieci także. Wiele się zmieniło od tamtego czasu. Już nie można zrobić sobie zdjęcia na plaży w meksykańskim kapeluszu na osiołku ,ale za to jest kino 7D, o którym w latach 70 – 80 nawet mi się nie śniło. Atrakcji nie brakuje i naprawdę nie da się tam nudzić nawet jeśli pogoda nie odpisuje. Co krok są stoiska ze smakołykami i pamiątkami. W amfiteatrze codziennie są występy. Długie molo to wspaniałe miejsce do spacerów. Według mnie to nadmorska stolica Polski, którą nie bez powodu co roku odwiedzają tłumy głównie polskich i niemieckich turystów. Poza sezonem przeważają ci drudzy, dlatego w wielu restauracjach karty dań są także w ich języku. W zeszłym roku spędziliśmy tam dwa wspaniałe tygodnie. W tym jeszcze nie byliśmy. Tęsknimy… Bardzo tęsknimy! Mamy nadzieję, że w sierpniu uda się nam tam pojechać.

Niezapomniane wakacje

Tegoroczne wakacje jak każdego roku spędzaliśmy nad Bałtykiem.Tym razem padło na Pobierowo i nie żałujemy swojego wyboru.Spędziliśmy tu wspaniałe 2tygodnie,słonko dopisywało cały czas.Nasze dzieci uwielbiały kąpiel w morzu jak i zabawy na plaży.Piękna piaszczysta plaża troszkę zatłoczona ale dla chcącego nic trudnego zawsze mieliśmy miejscówkę przy samej wodzie.Dużo także zwiedzaliśmy Rewal,Międzyzdroje,Kamień Pomorski,Dziwnów,Łukęcin również wspaniałe miejscowości.Szczególnie miło wspominamy wypad do Parku Wieloryba i Bajkowej Chaty polecam także Oceanarium i wiadomo zachody słońca nad Bałtykiem.

POBIEROWO to wspaniałe miejsce na wypoczynek zarówno dla młodzieży jak i rodzin my jesteśmy bardzo z tego pobytu zadowoleni z pewnością tam wrócimy gdyż jeszcze wiele miejsc zostało przez nas nie odkrytych.A tych co wybierają się na wakacje zachęcam do odwiedzenia Pobierowa i okolic a z pewnością wasze wakacje będą bardzo udane a wspomnienia na długo pozostaną w waszej pamięci.