You are here Home Jastarnia Jastarnia 2014 z niemowlakiem
Item image

Ostatni tydzień czerwca 2014 spędziliśmy na Półwyspie Helskim, w Jastarni. To były nasze pierwsze rodzinne wakacje, bo dokładnie trzy miesiące wcześniej zostaliśmy szczęśliwymi rodzicami Maksymiliana. Z małej miejscowości pod Warszawą do celu dojechaliśmy w 8 godzin – ze względu na naszego maluszka musieliśmy robić częste postoje na karmienie czy zmianę pieluszki. Przetestowaliśmy autostradę A1. Jest to trasa naprawdę godna polecenia, ale jeśli planujecie podróż tym odcinkiem to koniecznie zatankujcie wcześniej do pełna. Po drodze są (uwaga!) tylko 2 stacje benzynowe, z czego pierwsza była nieczynna! Plusem jest, że na tych stacjach, jak również na kilku innych zjazdach, funkcjonują toalety z kabinami do przewijania niemowląt.
Jastarnia przywitała nas pięknym słońcem, silnym wiatrem oraz ciepłym uśmiechem pewnej kaszubskiej rodziny. Z całą pewnością możemy polecić noclegi w Willi Dominik. Mieliśmy ładny, duży pokój z łazienką na trzecim piętrze. Przemiła gospodyni użyczyła nam łóżeczko turystyczne, a w wyposażeniu pokoju był też sprzęt plażowy, lodówka, mikrofalówka, naczynia i sztućce. Jednym słowem – standard niemalże hotelowy w niezwykle korzystnej cenie.
Do centrum miasta szliśmy jakieś 10 minut, natomiast do plaży jakieś 3. Ogromną zaletą Jastarni jest to, że gdziekolwiek się człowiek zatrzyma na nocleg, to i tak do plaży zawsze jest blisko, ba, nawet do dwóch plaż, bo po zachodniej stronie półwyspu jest plaża typowo turystyczna, a po drugiej stronie coś dla bardziej aktywnych – szkółka windsurfingowa, molo, port. My oczywiście częściej korzystaliśmy z turystycznej, szerokiej i piaszczystej plaży, do której prowadził piękny sosnowy las. Po drodze mijaliśmy tory, co w ogóle nie było uciążliwe, bo większość wejść na plażę jest przystosowana do wózków dziecięcych.
Czwartego dnia naszego pobytu wyruszyliśmy na odległy o jedyne 13 km Hel. Tutaj obowiązkowym punktem jest oczywiście fokarium, do którego obiecaliśmy sobie powrócić, gdy Maks podrośnie. Zachwyciła nas trasa spacerowa wiodąca na Cypelek, czyściutka plaża i turkusowa woda.
Hel to miejsce bardzo ciekawe również z historycznego punktu widzenia – znajdują się tu bunkry i pozostałości fortyfikacji z czasów drugiej wojny światowej oraz Muzeum Obrońców Wybrzeża. Niestety nie udało nam się ich zwiedzić, bo dla Maksa ta wycieczka okazała się już za długa.
Nie zaznaliśmy prawdziwie wakacyjnej pogody, ale dzięki temu, że wybraliśmy się nad morze jeszcze przed sezonem to udało nam się uniknąć tłumów. Tylko ostatni dzień naszej wyprawy pozwolił na dłuższy pobyt na plaży. Maks po raz pierwszy zobaczył morze z bliska i wydawał się zachwycony albo może przestraszony jego ogromem – ciężko stwierdzić, ale gdy zbliżyliśmy się z nim do wody wydawał różne, nieznane nam dotąd odgłosy, energicznie machając przy tym nogami
W tym pozornie małym miasteczku jest mnóstwo jadłodajni, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Wiele z nich, ku radości męża, oferowało turystom również rozrywkę w postaci transmisji z odbywających się wówczas mistrzostw świata w piłce nożnej. Szczerze polecamy bajkową restaurację ”Werandę” z regionalną kaszubską kuchnią oraz smażalnię ryb „Kaper”, która może z zewnątrz nie powala, ale za to serwuje wyśmienite smażone i grillowane ryby oraz regionalne dania rybne. A jeśli będziecie chcieli odpocząć od morskich smaków to koniecznie odwiedźcie „Łóżko” ze świetną pizzą, makaronami i sałatkami. W każdej z tych restauracji bez problemu można wjechać wózkiem, a nawet nakarmić piersią.
Najbardziej utrwali nam się jednak w pamięci ta serdeczna gościnność i otwartość Kaszubów oraz rodzinna atmosfera tego miejsca. Nic dziwnego, że zdecydowana większość turystów w Jastarni to rodziny z małymi dziećmi. Początkowo obawialiśmy się wyprawy z tak małym dzieckiem, zupełnie niepotrzebnie. W takich przyjaznych warunkach podróżowanie z niemowlakiem to pestka.


Wakacje z dziećmi nad morzem – poznaj kolejne podróże:

Oceń obiekt