You are here Home Łeba Ja oto Ksawery kocham Bałtyk
Item image

Część Czołem Kluski z Rosołem! Nazywam się Ksawery i mam już prawie pięć lat. Bardzo lubię spędzać czas nad morzem, gdy to mam możliwość pluskania się w wodzie oraz robienia z tatą zamków z piasku. W tym roku nad morzem byłem już 5 raz w swoim życiu . Pierwsza moja wizyta była jeszcze w brzuszku mamy, choć nic z tego nie pamiętam, to bardzo lubię oglądać rodzinny album z tej wyprawy.

Tegoroczna wycieczka nad morze, była dość krótka i trwała zaledwie weekend. Pogoda była idealna. Mama z moją kuzynką Justynką opalała się czytając, jak to tata rzecze „romasidła”, natomiast my – mężczyźni budowaliśmy twierdzę dla Smerfów odporną na Gargamela oraz Klakiera. .

Mieszkaliśmy w Łebie, gdzie jest port z którego to odpływaliśmy w rejs statkiem. Powiem Wam,że na początku bardzo się bałem, tej wycieczki lecz okazało się,że było jak zawsze fantastycznie. Już zapowiedziałem rodzicom,że za rok wybieramy się w kolejny rejs. Mama oraz tata zrobili mi wielką niespodziankę, pojechaliśmy w miejsce, gdzie to piasku jest pod dostatkiem. Powiem Wam,że wyglądało to niczym pustynia, lecz mama wytłumaczyła mi,że jest to Słowiński Park Narodowy. To miejsce mi się bardzo spodobało i sprawiło mi wiele przyjemności wdrapywanie się na Ruchome Wydmy.

W sobotę popołudniu odwiedziliśmy Przylądek Stilo, mieści się tam latarnia morska. Ja byłam nieco zmęczony, więc jako reprezentanta naszej rodzinki wysłaliśmy tatę wraz z Justynką. Po kilku minutach oczekiwania ujrzeliśmy ich na szczycie. Pomachali do nas, po czym wrócili i wybraliśmy się na pyszną kolację, na której to królowała ryba oraz pieczone ziemniaczki. Oczywiście jak tylko ujrzałem surówkę nieco się skrzywiłem, lecz rybka z talerza mamy była smakowita.

W niedzielę tuż przed powrotem do domy wybraliśmy się do Sea Parku w Sarbsku nieopodal Łeby. Tam właśnie pierwszy raz w życiu ujrzałem żywą fokę. Pan karmił ją, a ja uważnie patrzyłem jak się zachowuje. Wcześniej foki widziałem albo w telewizji albo w książeczkach o życiu morza. Spędziliśmy tam chyba z trzy godziny po czym tata poprosił nam o powrót do auta.

Niestety nasz weekendowy pobyt nad morzem skończył się, a my ze smutkiem wsiedliśmy do naszego samochodu. Pogoda popisała, tonę piachu na kocu przywieźliśmy do samego Starego Torunia.

Powiem wam,że nie mogę się już doczekać kolejnej wyprawy na prawdziwą plażę z tonem piasku, mewami oraz z falami, które to sprawiły mi mnóstwo frajdy.

Kocham Bałtyk!
Wasz Podróżnik Ksawery:)


Wakacje z dziećmi nad morzem – poznaj kolejne podróże:

Oceń obiekt