You are here Home Hel 365 dni nad Bałtykiem
Item image

Raj na ziemi. Nie tylko dla zakochanych, którzy przytulają się przy zachodach słońca. Nie tylko dla bogatych, którzy rezydują w prestiżowych hotelach. Nie tylko dla artystów, którzy w niespokojnych falach szukają natchnienia. Przede wszystkim dla rodzin. Dla mojej rodziny. Dla męża, wygrzewającego kości na złotym piasku jakby za chwilę miało zabraknąć promieni słonecznych. Dla 2,5-letniego synka, który chce poznawać świat, budować zamki, zbierać muszelki, moczyć nóżki w morzu i droczyć się z falami a chwilę potem piszczeć w niebogłosy ze szczęścia. Dla kundelka ze schroniska, który ukryty w turystycznej torbie uwielbia dyskretnie wystawiać głowę i zachłystywać się jodem. I dla mnie – żony i matki, która spełnia marzenia o szczęśliwej rodzinie, odpoczywając w eldorado, jakim jest polskie morze o każdej porze roku.
Od stycznia do marca preferuję wypady zdrowotne. Morskie powietrze hartuje syna i męża podczas turystycznych wędrówek po Kołobrzegu (obowiązkowo na sankach!), a ja w tym czasie upiększam się w Spa. Zyskuje nie tylko ciało, ale i dusza. Kwiecień i maj to idealne miesiące na odwiedziny rodziny w Lubiatowie, która przed sezonem zaprasza do domku za wsią, ukrytego w lesie, z dala od ludzi i zgiełku miasta. Spokojne o tej porze plaże gwarantują najlepsze wspomnienia z rodzinnej bliskości – wszyscy razem, wolni i nieskrępowani, możemy krzyczeć, śmiać się i bawić, nikomu nie przeszkadzając. W czerwcu odwiedzam polskie morze w Sopocie. To miasto pokochałam za wywodzącą się stamtąd Mariannę Wróblewską – wokalistkę jazzową i za ucztę teatralną podczas corocznego festiwalu „Dwa Teatry”, na którym coś dla siebie znajdą także najmłodsi podczas warsztatów teatralnych. Inną rozrywką – na niepogodę – będzie z pewnością aquapark. W lipcu i sierpniu lubię odwiedzić Hel. Tam mamy obowiązkowe spotkanie rodzinne w Fokarnii. Po karmieniu foczek udajemy się z przyjemnością na Latarnię Morską. Odrabiamy też lekcję z historii w Muzeum Obrony Wybrzeża i próbujemy zarazić syna przyrodniczo-rowerowymi wycieczkami po Półwyspie Helskim. We wrześniu musi być Jastarnia – wtedy, kiedy już milkną stragany a dzikie tłumy uciekają do wielkich miast i korporacji. Jeśli ktoś odwiedzi Jastarnię w czerwcu, to polecam zobaczyć na własne oczy jedyną w Polsce obchodzoną w ten sposób jastarnicką sobótkę. Jastarnię lubię za miłych ludzi wokół. Mój mąż za wędkowanie i połączenie dwóch światów – pięknych, piaszczystych plaż i cudownego świerkowego lasu. W październiku koniecznie zabieram rodzinę na grzybobranie do dawnej wsi rybacko-letniskowej. Wówczas przemierzamy wzdłuż i wszerz lasy w gdańskim Sobieszewie. W listopadzie polecam Jastrzębią Górę lub Karwieńskie Błota. Ale raz w roku pozwalamy sobie na prawdziwy luksus, czyli święta Bożego Narodzenia nad morzem w popularnej rezydencji w Międzyzdrojach. Polskie morze zimą ma tyle samo uroku co latem… ale tylko w towarzystwie najbliższych.


Wakacje z dziećmi nad morzem – poznaj kolejne podróże:

Oceń obiekt